Świadectwo Otwock
Otwock 2005,
„Niech będzie Bóg uwielbiony za wszelkie cuda jakie czyni w naszym życiu, za to, że czyni nas bardziej szczęśliwymi niż my pragniemy, niż my sobie to wyobrażamy. Daje o wiele więcej i pełniej niż my potrafimy to sobie wyobrazić. O rekolekcjach Ojca Billa słyszałam już wcześniej. W 2005 r. brat zaproponował mi ponownie te rekolekcje. Pamiętam, że nie chciałam jechać. Bałam się prawdy o sobie i swoim życiu. Nie wierzyłam też, że Bóg może je zmienić. W mojej świadomości rekolekcje były dla „słabeuszy”. Ale Pan Bóg nieustannie pukał do mojego serca. Dzisiaj wiem, że to wielka łaska z Jego strony, że mnie odnalazł i o mnie walczył. Moje życie stawało się dla mnie zbyt trudne. Potrafiłam tylko mówić do Boga pomóż proszę, bo dłużej już nie wytrzymam. Inaczej wyobrażałam sobie moją przyszłość. Pragnęłam, by życie rodzinne funkcjonowało według mojego scenariusza. Tak było przez 12 lat. Poukładane życie małżeńskie prysło jak bańka mydlana, a my oddaliliśmy się od siebie. Pozostały dwie córki, które bardzo na mnie liczyły, a ja nie miałam już zupełnie siły. Na początku rekolekcji miałam wiele pytań. I podobnie jak innym uczestnikom wydawało mi się, że bardzo zależy mi na osobistym spotkaniu z Ojcem Billem. Tymczasem Ojciec wielokrotnie powtarzał, że jeśli pozwolimy, to sam Duch Święty będzie do nas mówił i w sercu usłyszymy odpowiedź. Trzeciego dnia rekolekcji na modlitwie w sercu usłyszałam wezwanie Jezusa: Zaufaj mi i pójdź za Mną. Nigdy wcześniej nie pomyślałam, że te słowa mógłby skierować do mnie. Zrozumiałam, że Bóg wskazuje mi drogę, którą mam iść. To on troszczy się o wszystko, a ja powinnam powierzyć mu moje życie i nie szukać własnych rozwiązań. Bo wszystko co czyni i co nam daje jest na nasza miarę. Te słowa dały mi wielką siłę. Poczułam głęboki pokój w sercu. W czasie rekolekcji zrozumiałam, że dla Pana Boga jestem tą jedyną i najważniejszą. Patrząc teraz, z perspektywy czasu na moje życie widzę, że do tego, dla mnie radykalnego pójścia za Jezusem, Bóg przygotowywał mnie powoli, poprzez trudy w małżeństwie, spotkania z ludźmi, sytuacje i wydarzenia. Podczas rekolekcji usłyszałam też słowa, że nie żyjemy dla siebie, tylko dla innych. Zrozumiałam, że Bóg powołuje mnie do służby bliźniemu. A dalszą mą drogę powierzyłam Bożej Opatrzności. Po rekolekcjach moja więź z Bogiem pogłębiała się. Jezus był dla mnie Tajemnicą, którą chciałam coraz bardziej odkrywać. Pragnęłam i pragnę Go szukać i poznawać, aby mógł wchodzić w całe moje życie. Każdego dnia pokazuje mi swoją ogromną miłość i pozwala doświadczać swojej żywej obecności w codziennej szarości dnia i na modlitwie. Życie mojej rodziny upływa w spokoju. Zrozumiałam, że Pan Bóg troszczy się o nas i towarzyszy nam w najtrudniejszych chwilach. W sposób szczególny owoce rekolekcji widzę w życiu i wyborach moich córek, w życiu całej rodziny. Wybaczyłam mężowi. Panu Bogu powierzam każdą moją decyzję, poświęcam mu mój czas i umiejętności. Zrozumiałam, że tak naprawdę to On jest reżyserem całego mojego życia. Czuję, że jestem na swoim miejscu.”
Kategoria: Świadectwa
26 lipca, 2009 at 15:15
Cudownie uslyszec takie slowa, mialas to szcęście, by być świadkiem tego wielkiego dzieła. Z przykrością muszę stwierdzić, że dla mnie jest to wręcz nieosiągalne / fizycznie/, choruję na SM , nie mogę funkcjonować w zyciu tak normalnie i stąd też moje problemy, które nie pozwalają mi funkcjnowac po ludzku… – smutno mi, bo nie poradzę sobie z tym już nigdy a też bardzo tego pragnę:(((
5 sierpnia, 2009 at 22:57
ostatnio tak się zdarzyło w moim życiu,że poznałam kilka osób ,które myślały (i lekarze też)że chorują na SM,a potem okazało się że była to borelioza,choroba uleczalna.Halina ,zajrzyj na stronę stowarzyszenia chorych na boreliozę,może akurat to w czymś tobie pomoże.Niech Ci BÓG błogosławi.
31 sierpnia, 2009 at 16:38
Pani Halinko trzeba si~ę udać na rekolekcje o uzdrowienie dla Pana Boga nic nie jest nie możliwe trzeba uwierzyć .